Skip Navigation

Polecamy

Cena:  24.00 zł
24.00
Ilość:
drukuj
# Nowości! | Poradniki i pomoce | Teologia

Problem cierpienia

Autor: Clive Staples Lewis
Wydawnictwo: Esprit
Stron: 196
Format: 130x200 mm
Okładka: miękka




Cierpienie jest doświadczaniem każdego człowieka. Towarzyszy nam od dziecka po starość. Wydaje się, że obok miłości jest to najważniejszy temat w literaturze. Ból fizyczny, psychiczny i duchowy był tematem największych dzieł, ale niewielu napisało o nim w sposób tak pomocny, jak C. S. Lewis. Motyw cierpienia przewija się w jego dziełach, tak jak i w jego życiu. Niespełna dwa i pół roku po ślubie stracił ukochaną żonę, Joy.



Problem cierpienia to książka, która temat ten porusza w sposób kompleksowy. Lewis stara się opisać jedno z najbardziej silnych doświadczeń właściwych każdemu człowiekowi – cierpienie, którego przyczyną może być śmierć, odrzucenie, zdrada, ludzka złość, ale także choroba, doświadczenie czysto fizyczne. To również książka, która poszukuje i znajduje odpowiedzi na pytanie, dlaczego człowiek doświadcza bólu w świecie stworzonym przez dobrego Boga. Lektura wnikliwa, subtelna i mądra, ale również taka, która niesie ze sobą pocieszenie i nadzieję.



Oto początkowy fragment tej książki:


Nie tak dawno temu, gdy byłem jeszcze ateistą, na pytanie dlaczego nie wierzę w Boga, odpowiadałem mniej więcej następująco: „Spójrz na wszechświat, w którym żyjemy. W większości wypełnia go pusta przestrzeń, absolutnie ciemna i niewyobrażalnie zimna. Ciała niebieskie poruszające się w tej przestrzeni są tak nieliczne i drobne w porównaniu z samą przestrzenią, że nawet gdyby doskonale szczęśliwe istoty zamieszkiwały tłumnie każde z nich, wciąż trudno byłoby uznać, że życie i szczęście to coś więcej niż tylko produkt uboczny działania mocy, która stworzyła wszechświat. Tymczasem naukowcy są przeświadczeni, że liczba gwiazd, wokół których krążą planety – tak jak krążą one wokół naszego Słońca – jest znikoma, zaś w naszym systemie planetarnym najprawdopodobniej jedynie Ziemia stanowi siedlisko życia. Co więcej, Ziemia istniała przez wiele milionów lat, zanim pojawiło się na niej życie i zapewne będzie istnieć przez kolejne miliony lat po tym, jak ono wygaśnie. Ostatecznie zaś, czymże jest owo życie na Ziemi? Wszystkie jego formy, aby istnieć, pożerają się nawzajem. Niższe organizmy po prostu giną, lecz u wyższych pojawia się nowa jakość zwana świadomością, która pozwala im doświadczać bólu. Ból towarzyszy ich narodzinom, ich życie polega na zadawaniu bólu, również w bólu większość z nich umiera. Człowiek, najbardziej rozwinięte ze wszystkich stworzeń, posiada jeszcze inną własność – zwiemy ją rozumem – dzięki której potrafi przewidzieć własny ból, czemu towarzyszy wielkie cierpienie umysłowe, jak również własną śmierć, choć niczego tak bardzo nie pragnie, jak trwać przy życiu. Rozumowi zawdzięczamy także setki pomysłowych wynalazków, dzięki którym człowiek potrafi zadawać znacznie więcej bólu innym ludziom oraz stworzeniom bezrozumnym. Rzec można, że tę zdolność wykorzystaliśmy w pełni. Historia ludzkości stanowi zasadniczo ciąg zbrodni, wojen, chorób i trwogi, z niewielką domieszką szczęścia; jest go akurat tyle, by zapewnić doświadczającym go istotom bolesne poczucie straty, gdy im się to szczęście odbiera – a później dotkliwą nędzę pamiętania. Ludzie starają się nieustannie uczynić ów stan nieco znośniejszym i tak powstaje coś, co nazywają „cywilizacją”. Lecz cywilizacje upadają, a nawet jeśli są trwałe, same z siebie stają się przyczyną szczególnych cierpień – tych ostatnich jest zapewne więcej niż ulg, jakie cywilizacje przynoszą zwykłemu cierpieniu ludzkiej kondycji. To, że taki jest charakter naszej cywilizacji, nie podlega dyskusji; jest też więcej niż pewne, że przeminie ona tak samo, jak wszystkie jej poprzedniczki. A nawet gdyby tak się nie stało – cóż z tego? Rasa ludzka skazana jest na zagładę, podobnie jak każda rasa, która kiedykolwiek pojawiła lub pojawi się w jakiejkolwiek części wszechświata. Naukowcy twierdzą wszak, że wszechświat ekspanduje w nieskończoność i stygnie, a za jakiś czas cała jego materia ulegnie rozproszeniu. Historia nie prowadzi do niczego: wszelkie życie okaże się ostatecznie przemijającym i absurdalnym grymasem na idiotycznej twarzy nieskończonej materii. Gdy słyszę, że mam wierzyć, że to jest dzieło łaskawego i wszechmocnego ducha, muszę odpowiedzieć, że wszelkie dowody wskazują na coś dokładnie przeciwnego. Albo nie ma żadnego stwórcy, albo jest to duch obojętny na dobro i zło, lub wręcz zły”.



Czytaj dalej...